Świat marzeń i prawdy

Moja wielka miłość - początek

Prowadziłem ustatkowane życie, codziennie rano wędrowałem do sklepu po świeże bułeczki, po drodze po gazetę. O 7.30 wychodziłem do pracy - pracowałem w miejscowej gazecie, potem o 15.00 szedłem do domu i wieczorem do klubu. Klub był elitarny, sami stateczni panowie, nie każdego przyjmowali. O 22.00 wracałem do domu, życie bez emocji, rzekłbym nawet trochę nudnawe.

Pewnego dnia moje życie się zmieniło, a stało się to tak: jak zwykle poszedłem kupić świeże bułeczki. Sklepik był bardzo mały, przez lata poznałem wszystkie ekspedientki, zawsze zamieniłem parę słów z nimi. Jednak tego dnia wszedłem i ujrzałem kogoś nowego, zapytałem kierowniczkę, co to za jedna, odpowiedziała: "To przysłana do nas na praktykę dziewczyna, jak widzisz ładniutka". Zaczerwieniłem się po uszy, bo rzeczywiście bardzo ładna, nie miałem śmiałości się do niej odezwać, choć chciałem ją gdzieś zaprosić, umówić się na randkę. Przy niej robiło mi się ciepło, czerwieniłem się jak młokos, serce mi waliło i chyba się zakochałem od pierwszego wejrzenia, nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia a jednak mnie to dopadło.

Po jakimś miesiącu odważyłem się odezwać:
- Pójdziesz ze mną na lody?
Roześmiała się, a śmiech miała prześliczny.
- Przecież jest zima, a Ty zapraszasz mnie na lody?!
Taak, dopiero teraz się zorientowałem, że popełniłem gafę, zaczerwieniłem się i już chciałem uciec gdy powiedziała, że bardzo chętnie. Umówiliśmy się na niedzielę koło fontanny na godzinę 16.00. Przyszła punktualnie, ubrana w niebieskie spodnie, zauważyłem że nogi ma niezwykle smukłe, idealne pod każdym względem. Nie poszliśmy na lody, lecz na pizze, potem do kina na film ‘Titanic’. Zauważyłem, iż płakała przez większą część filmu, właściwie nie zwracałem uwagi na film, spoglądałem na nią, nie mogłem się napatrzeć, podobała mi się ogromnie.

Spędziliśmy cudowny wieczór, czułem się wspaniale, nie wstydziłem się rozmawiać o moim życiu, o moich nieudanych kontaktach z dziewczynami, o tym, że postanowiłem po paru niepowodzeniach zostać kawalerem do końca życia i już nigdy nie próbować się zakochać. Nadal kupowałem świeże bułeczki w sklepiku, lecz teraz szedłem do sklepiku z biciem serca, nie mogłem się doczekać tej chwili i przedłużałem pobyt w sklepie jak tylko mogłem.

Spotykaliśmy się czasami poza jej pracą, niestety jako przyjaciele, a ja nie śmiałem jej wyznać swojej miłości. Pewnego dnia, gdy spacerowaliśmy, powiedziała, że ma chłopaka i planują wziąć ślub. Świat mi się zawalił, uciekł spod nóg, planowałem spędzić z nią resztę życia, ja, stary kawaler, który obiecał sobie już nigdy się zakochać, uległem tej dziewczynie i to bez reszty. Nocami marzyłem o niej, śniłem o niej, całowałem ją w mojej wyobraźni. Raz mi się przyśniło, że prosiłem ją o rękę, było to w niecodziennym miejscu, wyglądało jak byśmy byli w chmurach, ona siedziała na kamieniu. Obydwoje ubrani na biało, ja uklękłem i poprosiłem ją o rękę, podając jej pierścionek, ona ku mojej bezgranicznej radości przyjęła oświadczyny.

Niestety tylko we śnie mogłem być z nią, pieścić jej ciało, rozpalać ją swoim żarem uczuć. Doszło do tego, że czekałem na sen, chciałem jak najprędzej zasnąć i kochać się z nią, przeżywaliśmy cudowne chwile. Rano budziłem się ze świadomością, że jest dla mnie poza zasięgiem, nie mogłem przecież burzyć jej życia, wiedziałem iż jest szczęśliwa ze swoim chłopakiem, przyszłym mężem a ja... Cóż ja mogłem jej zaoferować?

To prawda, że mogłem zaoferować jej swoją miłość, ale tylko to, nie miałem mieszkania, mieszkałem w kawalerce, nie byłem bogaty, młody też nie byłem, bo co tu ukrywać miałem trzydzieści cztery lata, a ona ledwie dwadzieścia. Nie mogłem konkurować z kimś, kto ma dwadzieścia cztery lata, jest bogaty, może zapewnić jej życie w luksusie, może jej dać to wszystko, czego ja nie mogę...

Poza tym ona go kochała, mówiła o nim z takim uwielbieniem, miłością, że nie byłem w stanie burzyć jej tego wszystkiego, wyznając swoje gorące uczuciaj. Jej szczęście było dla mnie o wiele ważniejsze niż moje, może postąpiłem głupio nie mówiąc jej o mojej miłości, może gdybym ‘powalczył’ o nią, zostałaby moją żoną. Tego nigdy się nie dowiem, wolałem usunąć się w cień i nie stawać na jej drodze.

Autor : Rafał vel. Puma

Rafał © 3.04.2006