Świat marzeń i prawdy

Inny

Jestem inny niż wszyscy, ale to nie oznacza,że jestem dziwolągiem czy popychadłem... Moje serce nie jest z kamienia, ja też odczuwam smutek, złość, radość, nienawiść, wszystkie rodzaje emocji. To prawda, że jestem inny fizycznie, ponieważ nie chodzę, ale to nie znaczy, że wszystko można mi powiedzieć, wmówić. Czy to aż taka różnica, że ci inni się mnie boją? Boją się rozmawiać ze mną? Może kiedyś żyłem inaczej, na pewno żyłem inaczej, ale gdy poznałem pewną dziewczynę, to wszystko się zmieniło. Ta znajomość mnie zmieniła, poznałem całą gamę uczyć dotychczas mi nie znanych.

Kiedyś byłem wyjątkowy dla Niej, wart poznania, wart rozmowy, a teraz jestem tylko INNY. Zapewne za dużo oczekiwałem od Niej, oczekiwałem miłości, której nie mogła bądź też nie chciała mi dać. Było mi ciężko przejść nad tym do porządku dziennego, jednak z czasem myślałem, że mi się uda, niestety los bywa przewrotny. Nasze rozmowy były coraz rzadsze, kontakt się urywał, pewnie zaczynała się mnie bać. Robiła wszystko, by mnie do siebie zniechęcić, ale nie wychodziło Jej to.

Rozmyślałem o Niej dużo, tęskniłem, czekałem na sms, na każde Jej słowo, czym rzadziej się odzywała, tym więcej o Niej myślałem. To było jak zaczarowany krąg, z jednej strony coraz mniej wiedziałem co u niej słychać, a z drugiej coraz więcej marzyłem, rozmyślałem, o tym co robi w danej chwili, jak się czuje...

Zrobiłem niedawno coś, co było czymś radykalnym i było nie lada wyzwaniem dla mnie. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, czułem że coś powinienem zrobić, miałem dwa wyjścia. Mogłem zostawić to tak, jak było lub zerwać tę nić kontaktu, jaką dawał mi jej numer komórki. Gdybym nic nie zrobił, to albo ponownie bym się w niej szaleńczo zakochał, albo bym Ją znienawidził za to, że tak rzadko się do mnie odzywa. Nie chciałem Jej znienawidzić, gdybym to zrobił, to chyba sam siebie też bym znienawidził za to moje uczucie... Chciałem się zakochać, ale to było z góry skazane na niepowodzenie. Co jakiś czas śni mi się, wczoraj też mi się przyśniła...

Śniło mi się, że miałem urodziny i niespodziewanie Ona przyszła. Ucieszyłem się bardzo, niestety okazało się że jest z nią jakiś chłopak. Usiadłem w kąciku i nie mogłem oderwać od niej oczu, cieszyłem się i jednocześnie coraz bardziej byłem smutny, wściekły.

Po jakimś czasie podeszła do mnie i szepnęła mi: "Gdy zerwałeś ze mną, odczułam pustkę, odczułam że mi ciebie brakuje... Wiesz, chyba sobie uświadomiłam, że cię kocham..."... Oszalałem z radości, nie wiedziałem, kiedy i jak, krzyknąłem ze szczęścia: "ONA MNIE KOCHA!". I nagle okazało się, że wstałem. Całkiem sam, bez pomocy, byłem zdrowy! Wszyscy na mnie patrzeli zdziwieni, ale radośni, wszyscy się uśmiechali.

Obudziłem się i... wróciła szara codzienność, jestem inny, niewart miłości... Jestem tylko INNY, jestem tym, kogo wszyscy się boją, kimś, kto nie jest wart poznania, miłości, szacunku... Pomimo mojego cierpienia, jestem jej wdzięczny za to co przeżyłem, za to jak się zmieniłem dzięki niej. Jestem pewny, że moglibyśmy sobie wzajemnie jeszcze więcej pomóc, wspierać się radą, rozmową, zrozumieniem... Jednak los miał inne plany...

Autor : Rafał vel. Puma (04.03.2006)

Rafał © 3.04.2006