Świat marzeń i prawdy

Domek

Stał sobie domek nad brzegiem jeziora, a wokoło rozciągał się las. Okolica wymarzona, żeby spędzić tam całe życie w szczęściu i radości. Zwierzęta nie bały się domku, ani tego kto w nim mieszkał, podchodziły bez obawy do okien i ciekawie zaglądały do środka.

Domek w takim otoczeniu czułby się szczęśliwy, tylko że do pełni szczęścia brakowało mu odgłosu śmiechu, odgłosu bosych stóp biegających wokoło. Gdy spoglądał na swojego pana, robiło mu się przykro, widział smutek w oczach, nigdy nie słyszał śmiechu. Nikt nie przychodził odwiedzać jego pana, żyli samotnie.

Pewnego słonecznego dnia, gdy ptaszki śpiewały, a świat wydawał się pełen słońca, zjawiła się pana dziewczyna. Wyglądało, że są mniej więcej w równym wieku, domek pierwszy raz słyszał śmiech w domu. Pomyślał sobie: "Może mój pan się ożeni i... och usłyszę śmiech dzieci w całym domu..." ? rozmarzył się. Trwało tak kilka tygodni, niestety któregoś wieczora pańswo się pokłócili, pożegnali w gniewie i od tamtej pory domek nie widział już dziewczyny.

Widział za to coraz większy smutek na twarzy pana, sam też był zaniedbywany coraz bardziej, okna dawno nie myte, na ścianach tynk odpadał, nawet zwierzęta już nie przychodziły. Wszystko chyliło się ku upadkowi, domek już nie miał nadziei na nic, a jednak stał się cud. Zjawiła się dziewczyna o niebieskich oczach, pan odżył, znowu było słychać śmiech, rozmowy do późna. Wreszcie pan zdecydował się poprosić dziewczynę o rękę, a ona przyjęła oświadczyny, wesele wyprawili bardzo skromne, pan ubrany w szary garnitur, panna młoda miała na sobie długą białą suknię.

Po roku urodziła się śliczna dziewczynka, dostała imię po babci - Katarzyna, była jeszcze później dwójka chłopaków ? bliźniacy ? podobni do siebie bardzo. Domek miał teraz wszystko czego pragnął, szczęście pana, odgłos małych bosych stópek, a pani okazała się gospodarną dziewczyną. Domek dostał nową elewację, został też pomalowany na łososiowy kolor.

Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Autor : Rafał vel. Puma

Rafał © 3.04.2006