Świat marzeń i prawdy

Bonifacy

opowiadanie w odcinkach

1. Mam na imię . Bonifacy, prawda że okropnie? Niestety nie ja sobie wybieram imię, jest to imię po moim przodku który gdzieś tam był bohaterem narodowym.
Mój wiek? właściwie to minusowy gdyż jeszcze się nie urodziłem, pływam sobie w wodzie, jedzenie mi tu dają i nie bardzo mam ochotę się wybierać na świat. Co mnie tam czeka? Wiem że jestem bardzo oczekiwany, jestem pierwszym dzieckiem moich rodziców, matka by wolała córkę, ciekawe jak mnie przyjmie?

2. Niesamowite ile można się dowiedzieć zanim się jeszcze urodzi : Mój tatko ma na imię Adam, 35 lat, leśnik, gajowy w każdym razie coś wspólnego lasem, mateczka to Ewa, 33 lata, nie pracuje.
Bardzo różnorodne tu serwują dania. od ogórków kiszonych po torty, wszelakie smaki, gorzkie, kwaśne, słodkie, trochę mi to przeszkadza ale w końcu dają jeść za darmo to nie wypada wydziwiać.
Mam dużo czasu i przeważnie to spędzam go na myśleniu lub spaniu, myślę jak mi tam będzie, jaki jest ten świat, trochę wiem z opowiadań mamusi ale słyszeć a widzieć to dwie różne sprawy. Słucham i czasami dochodzą do mnie niepokojące wieści o wojnach, morderstwach, oszustwach, kłamstwach wszelakiej maści nieszczęściach podłościach ludzkich czy zdołam się odnaleźć w tym świecie? Zapewne rodzice będą z początku mnie chronić przed okrutnym światem lecz co będzie później?
Dosyć tych przykrych myśli, są przecież też i piękne rzeczy jak np. miłość, właśnie owocem miłości jestem JA, kocham swoich rodziców choć ich jeszcze nie widziałem, mamusia mi opowiada bajki a tatuś głaszczę po brzuszku mamusi i tak mi błogo się robi że nie mogę się już doczekać żeby ich zobaczyć.

3. Wybiła godzi ZERO czyli czas moich narodzin, od rana gorączkowy ruch, słyszę jak tatko chodzi zdenerwowany po szpitalu, mamusia jest dosyć spokojna. Poród jest zaplanowany na godzinę 12.30, jest piękny słoneczny dzień wiosenny w sam raz żeby przyjść na świat w glorii chwały.
O 12.15 wiozą mamusie na 'porodówkę', tata zabrał kamerę żeby uwiecznić po wieczne czasy tak donośny akt, zastanawiam się jak też mój ojczulek zniesie poród, wiadomo iż mężczyźni to słaba płeć.
Zaczyna się, tatko wszystko filmuje a mamusia próbuje mnie urodzić.Jako że to pierwszy jej poród to nie jest to takie łatwe zadanie a ja dodatkowo jestem dosyć wyrośniętym bobaskiem. Tatko w pewnej chwili blednie jak papier, ciekawe kto tutaj rodzi? Widzę światełko na końcu tunelu, czuje jak jakaś siła pcha mnie do tego światełka, robi się bardzo ciasno, można by powiedzieć że nie mam czym oddychać gdyby nie jeden drobny fakt iż jeszcze nie oddycham samodzielnie.
Wreszcie moja główka wychodzi na tamten świat, oślepiające światło razi mnie w oczy, widzę parę osób, zauważam kątem oka mężczyznę z kamerą (domyślam się iż to mój ojciec). Wszystko mnie boli, czuje że ogarnia mnie strach i odczuwam przemożną potrzebę powrotu do łona matki jednak niewidzialna ręka z coraz większą siłą wypycha moje ciało. Tracę powoli siły, chcę mi się spać i jeść, zapadam w rodzaj . nieświadomości.

4. Słyszę jak w oddali ktoś mówi 'ocknij się Bonifacy'. Powoli wraca świadomość tego co wokół się dzieje, zaczynam rozróżniać kształty, dostrzegać postacie. Widzę kogoś w białym fartuchu, wygląda jak kitel lekarski, czyżbym był w szpitalu? jak się znalazłem tutaj?
Pamiętam, ... taa, byłem w łonie matki, było tam bezpiecznie, spokojnie. Potem straciłem świadomość, czyżby to był sen?
Wraca mi świadomość, rozróżniam wyraźnie, stoi koło mnie lekarz, na szyi ma stetoskop. Głowa mi pęka, szumi jak bym stał koło wodospadu. Zadaje sobie pytanie, co ja tutaj robię? Czyżbym miał jakiś wypadek? Bardzo możliwe, nagle przychodzi mi na myśl straszna myśl, jeśli jestem w szpitalu i miałem wypadek to czy moi rodzice też byli ze mną gdy zdarzył się wypadek? Wpadam w panikę, chce zapytać, co z rodzicami? Lecz nie mogę wydobyć głosu, może głos straciłem?
Jestem bardzo zmęczony, nie mam siły na nic. Głosy, zarysy kształtów zanikają, zapadam się w nicość.

c.d.n. Autor : Rafał vel. Puma

Rafał © 3.04.2006