Świat marzeń i prawdy

Ślady dnia

Kończy się kolejny dzień, dzień nijaki...Liczyłem po cichu, że może mój przyjaciel wiatr coś przyniesie ale tu nic..........Nie pojawiło się nic co by pozwoliło choć na chwilę zwalczyć tą rezygnację, która objęła już nie tylko każdy aspekt mojego życia ale i także moje serce......Po tych 2 poprzednich nocach nie wiem już sam co myśleć......Chyba tylko tyle, że ta pusta dla wielu data w kalendarzu, dla mnie juz na zawsze, dopóki oczu nie zamknę pozostanie tym dniem i tą nocą podczas której nie zasne i będę czuwał.....

Jedno na pewno jest pewne: wszystko czego doświadczam/doświadczyłem nie było przypadkiem. Cicho słuchając jednej piosenki każdego dnia, nie wiedziałem, nie sądziłem, że będę w tym trwał. Już nie chcę nic mówić, będę milczał...Nie będę też pisał......Ten wpis jest kończącym wszystko......W sumie to żadna strata czy pociecha.....Od dłuższego czasu nie potrafie napisać nic......Słowa mysli, które kiedyś przychodziły z łatwością, w dniu dzisiejszym mnie omijają....Pozostaje więc jedynie trwanie w tym moim małym świecie. Pewnie jest to błąd i będzie jeszcze trudniej niż teraz. Bo do czego może doprowadzić to moje noszenie wszystkiego w serduszku tam gdzieś głęboko??

Pewnie do mojego odejścia stąd, do mojego lotu do raju by być tam aniołkiem.... Bo gdzież mam iść, gdy mój ostatnio pociąg odjechał??
Zadaję sobie dzis po raz kolejny pytanie: "DLACZEGO??" "CZY JA COŚ MOGŁEM ZROBIĆ??" Choćbym nie wiem jak pragnął, wiem że odpowiedzi już nie uzyskam. Bo przestałem śnić i "widzieć". Gasne każdego dnia coraz bardziej, i choćbym nie wiem jak się starał jestem coraz dalej od mojego słońca. Nic nie minęło.... Ja Jej wciąż "szukam", nie czekam ale "szukam"... Włóczę się każdego dnia, bo w tym mieście nigdzie sobie miejsca nie mogę znaleść.......

Powinienem sobie powiedzieć, że Bóg tak chciał, ale wiara mi nie pomaga...Wręcz przeciwnie.... Wciąż sie pytam i pytam "co ja takiego zrobiłem, że tak bardzo boli??!!"...... Zbliża się wieczór powoli..... Pójdę zapewne do parku popłakać, może porozmawiać..... Tyle mojej "radości"
W końcu jutro trzeba zacząć dzień... Kolejny dzień..... Mieć siły by dalej utwierdzać otoczenie w przekonaniu, że wszystko jest [ok]...... By kłamac siebie i innych....... Bo przecież w dzisiejszym świecie człowiek smutny być nie może, nie może płakać bo zaraz jest wyśmiewany i zrównywany z ziemią......... Dlatego niech każdy wie, że ja się "cieszę " każdego dnia......

Na myśl przychodzi pytanie: "Dlaczego tak??".... Bo nie potrafię sobie pomóc i nie wierzę już w prawie nic.... Została jeszcze nadzieja, bo ona umiera na końcu....

ślady dnia - zdjęcie To zdjęcie to jest jedne z 2 jakie mam..... Pamiętam jak bardzo nie chciałem żeby je zrobiono..... Wtedy Wanduś powiedziała "Łukasz daj rękę", ja bardzo nieśmiało ją wtedy wyciągnąłem i Jej podałem.... I to jest tego owoc....... Patrząc na to zdjęcie nie da się już nic więcej powiedzieć... W nim jest wszystko.... Cisza, spokój wewnętrzny, szczęście i ta beztroskość......

Pozwolę sobie jeszcze na jedno wspomnienie.... Wspomnienie jednego wieczora, który był dla mnie takim kamienieniem milowym..... Wtedy wraz z Viloett'ą podeszłyście do mnie.... Ja siedziałem na ławce pisząc coś..... Zaczęliśmy rozmawiać... Wtedy tak naprawdę zaczęliśmy sie poznawać.... Nim się spostrzegłem zostaliśmy sami.... Nigdy nie zapomne Twojego wrazu twarzy..... Patrzyłaś tak na mnie, tak swoimi oczami, że chciałem po prostu mówić.....Mogłem być sobą.... Wtedy też rozległ sie krzyk "kapitana", który pamiętam była 21.30 jak to on określił "przeszkodzi mi w randce" i kazał mi zebrać załogę by zrobić "klar" na łodzi..... Mojej irytacji, wściekłośći nigdy nie wymaże czas.... Pozwoliłaś mi wtedy odejść i wpaść do siebie jak skończę..... Poszlismy wtedy na krótki spacer.....

Pamiętasz co mi wtedy powiedziałaś?? Pewnie tyczyłoby się tego teraz też..... Wiem, że teraz to co robię nie wywołałoby Twojej aprobaty ale nie ma nikogo by mi poweidział, żebym tego nie robił.... Nie napiszę przepraszam, bo pamiętam jak bardzo często mi powtarzałaś że nic złego nie zrobiłem by przepraszać..... "Łukasz nie przepraszaj słyszysz??!!"

"Ciemna noc spowiła świat,
zgasły światła, cisza gra
już pukają do mych drzwi, właśnie kończę pisać list,
bo tak wiele jeszcze jest, co bym chciał powiedzieć Ci
już nie zdążę, na mnie czas, list porzucam przy Twych drzwiach
Zanim zniknę w chłodnej mgle, zanim czas wymaże mnie
Zanim zamknę oczy swe
Do końca bedzie mi brakować Cię....

Nawet nie wiem gdzie teraz jesteś,
i czy jesteś teraz z kimś
Prawde mówiąc to nieważne
Ważne to kim jesteś Ty
Chciałbym móc Cie znów usłyszeć,
dotknąć ręką włosów Twych
Jesteś taka wyjątkowa,
Żegnaj bo już nie ma mnie"

Któregoś wieczora, kiedy wróciłem taki "nieobecny" wbiegłaś za mną po schodach, tak mnie prosiłaś żebym się choć słowem odezwał i sie rozpłakałaś...... Powiedziałem wtedy, że ja za to zapłacę..... Za każda Twoją łzę...... I teraz każdych moich 1000 to jest jedna Twoja...........

Do dzisiaj nie wiem dlaczego tak bardzo chciałaś zawsze znać moje myśli...........

Autor "Beztroski anioł - Ł.K" (13.12.2005)

Rafał © 3.04.2006