Świat marzeń i prawdy

Mogliśmy

W pewnym mieście, odległym kraju, gdzie życie toczyło się wbrew pozorom swoim torem, wręcz sennie, dwoje ludzi nieznających się jeszcze, podążąjących odmiennymi ścieżkami...... Ona zajętami swymi codziennymi sprawami, z pozoru niedostępna, lubiąca samotność, złudnie radząca sobie sama....... On rownież samotny, przechodzący codziennie obok okna, w którym mógł ją choć przez parę chwil ujrzeć....... Oboje jeszcze niewiedzący, że jeden poranek, z pozoru taki zwykły, słoneczny jakich wiele odmieni los obojga.......
Jakaś nieznana siła nie pozwoliła im tak długo "błądzić"...... Jak w bajce połączyła dwoje "szukających" siebie ludzi......Od tej pory ona niezwykle szczęśliwa, a on błogo spokojny....... Jak zawsze robili, chodzili wszędzie sami tak od tej pamiętnej chwili stali się nierozłączni....... Ona nie spuszczała z Niego wzroku, on każdego dnia, wręcz rytualnie siadał na kanapie, zawsze w tym samym miejscu, czekając aż skończy pracę......by móc się z Nią kochać, przytulić...... Wbrew pozorom ten "ogień" między nimi nie gasł a z każdym dniem tlił się coraz mocniej....... Wydawać by się mogło, że tego "mitycznego" już w dzisiejszych czasach uczucia nie zatrze ani czas ani "brutalizm" świata....

Któregoś popołudnia jak zawsze z pewną magią skończyła pracę, zamknęłą swój zakład fryzjerski czekając na to co przynosił zmrok... Tego wieczora kochali sie ostatni raz..... Tego wieczora pomimo burzy za oknem wyrwała się z ramion ukochanego i wybiegła na zewnatrz.... Powiedziała, że biegnie tylko do sklepu...... Już nie wróciła...... Rzuciła się w nurt pędzącej rzeki.... Zostawiła parę słów: "Odchodzę zanim odejdziesz Ty...... Zanim przestaniesz mnie kochać... Zostawiam tu całą naszą miłość, czułość pocałunki, ten czas który wspólnie razem spędziliśmy....."
On czytał te słowa z zadziwijącym spokojem, nie roniąc nawet jednej łzy..... Nawet jego twarz nie wyrażała nawet najmniejszego uczucia........ Nie była kamienna, emanował z niej spokój.....
Następnego dnia on jak zawsze otowrzył drzwi zakładu fryzjerskiego, w którym pracowała...... Usiadł jak zawsze, jak gdyby tej nocy nic się nie wydarzyło w tym samym miejscu, biorąc do ręki gazetę jakby czekając..... ale na co......
Po wejściu klienta powiedział jedynie: "(.....)fryzjerka zaraz wróci" i czytał dalej....

Ten film pewnie nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia, nie wywołałby pewnych uczuć gdyby nie wcześniejszy telefon od kolegi, z którym już nie miałem kontaktu od miesięcy..... Co w tym dziwnego, zwykły telefon i świat znowu przewrócony do góry nogami.....

Podczas naszej rozmowy padło parę słów, po usłyszeniu których zachowywałem/zachowuję się jak bohater w/w filmu... Dokładnie tak samo jak on nie byłem na coś takiego przygotowany..... Bo usłyszeć coś takiego po ponad pół roku, kiedy zaczęło mi się powoli wydawać że pewnien czas już odszedł, że wymazałem pewne wydarzenia z serca..... Parę słów sprawiło, że wróciła złość, żal, TOTALNE niezrozumienie i (......)
I na nic tu się zdaje wytłumaczenie tego..... Choć chęci i cele były szczytne
"Łukasz miałem Ci to powiedzieć wtedy, kiedy uznam że w niczym Ci to nie zagrozi....... Kiedy minie czas a ty to na spokojnie przyjmiesz..... Tego ostatniego wieczora, w ten ostatni poranek dostałeś jedynie to milczenie i tych parę słów bo.... A wiesz dlaczego nie dostawałeś odpowiedzi, dlaczego czułeś sie tak potraktowany..... Pamiętasz jak Ci mówiłem, że ona wie, że z Nią rozmawiałem....... Łukasz to było za daleko a ona się o ciebie bała..... wiedziała że pomimo kontaktu z toba i tak będziesz się męczył..... Dlatego to wszystko..... Łukasz pamiętaj, ona by za toba....... "....... Ty dla niej nie istniejesz bo...... Chciała żebyście zostali przyjaciółmi"
I co tu teraz począć?? Na pewno wiem, że ten czas był niebezowocny...... Że każda łza miała jakiś sens...... Ale czy to teraz coś zmienia?? Gdybym wiedział to wcześniej, na pewno bym tu nie wrócił, inaczej bym napisał swoją historię.....

Z każdym dniem uczyłem się żyć bez wspomnień a teraz?? Będąc w górach wziąłem ślub---------z wolnośćią...... Wiem też, że nie spełni się mój jedyny sen........ Nie zamknę oczu pogodzony ze "staruszkiem", ze sobą i moim przyjacielem wiatrem......

Autor "Beztroski anioł - Ł.K" (19.01.2006)

Rafał © 3.04.2006